technika
dodano: 2015-12-22
Biegun północny coraz czarniejszy

Dla chcącego (ropy) nie ma nic trudnego. Ostatniego lata władze federalne USA wydały zgodę na rozpoczęcie wierceń wydobywczych w wodach Oceanu Arktycznego na północ od Alaski. Znikają też inne bariery utrudniające zagospodarowanie Arktyki: już w 2020 roku biegun północny może być wolny od lodu w sezonie letnim. Lodołamacze można będzie odesłać wtedy do portów, a arktyczne szlaki morskie staną się znacznie tańsze i szybsze do pokonania. Jednak zwiększenie się liczby statków na Dalekiej Północy może mieć „poważny wpływ na cały region, ponieważ jedną z konsekwencji będzie przyspieszenie tempa zanikania lodu” – stwierdza najnowszy raport naukowy zamówiony przez rząd kanadyjskich Terytoriów Północno-Zachodnich. Jednym ze skutków byłoby także podniesienie się poziomu oceanów.

Statki przemierzające transarktyczne szlaki, a także inne słabo chronione przepisami międzynarodowymi szlaki morskie, zazwyczaj wykorzystują brak przepisów na ten temat i na pełnym morzu spalają paliwa najgorszego rodzaju. Ciężki olej paliwowy (mazut) jest tani, lecz zarazem mało wydajny, a podczas jego spalania powstaje mnóstwo sadzy. Tymczasem to właśnie sadza jest po dwutlenku węgla drugim pod względem znaczenia związkiem odpowiedzialnym za zmiany klimatyczne: nasila efekt cieplarniany, zatrzymując ciepło w dolnych warstwach atmosfery.

Naukowcy przypuszczają, że środowisko naturalne Arktyki może jeszcze dodatkowo wzmacniać negatywne oddziaływanie sadzy na klimat. Kiedy osiada ona na śniegu i lodzie, ich powierzchnia zmienia kolor z białego na ciemny, co powoduje, że pochłaniają one więcej promieniowania słonecznego i szybciej topnieją, a uwolnione od lodu akweny absorbują kolejne dawki światła słonecznego. Ten cykl może utrzymywać się długo, ponieważ tam, gdzie lód morski zniknie, natychmiast przybywa statków emitujących sadzę.

Próby oszacowania skali tej emisji dopiero trwają, podobnie jak studia nad wpływem sadzy na środowisko całego regionu. „Arktyka jest olbrzymia, pusta i słabo zbadana. Niewiele jest tam precyzyjnej aparatury pomiarowej” – zwraca uwagę geochemik Jack E. Dibb z University of New Hampshire. Wraz z innymi badaczami zbiera on informacje na temat zmian w bilansie cieplnym lodu wywołanych przez sadzę. Prowadzący podobne badania, naukowcy z Finlandii rozprowadzili cząsteczki węgla wchodzące w skład sadzy na kilkunastu doświadczalnych poletkach śniegowych i mierzyli tempo jego topnienia w zależności od koncentracji tych cząstek oraz temperatury powietrza. Wyniki badań prowadzonych w latach 2011–2013 ukażą się wkrótce w czasopiśmie Cryosphere.

Liderzy polityczni zdają sobie sprawę z tego, że emisje sadzy ze statków, a także z wierceń wydobywczych, fabryk i pożarów lasów stają się poważnym problemem ekologicznym. Krótko po wydaniu zgody na rozpoczęcie wierceń na szelfie Alaski prezydent Barack Obama udał się za koło polarne, aby tam przestrzec przed zmianami klimatycznymi i tajaniem lodu morskiego. Jego wizyta zbiegła się w czasie z międzynarodową konferencją arktyczną, której uczestnicy wydali oświadczenie, zwracające uwagę na zagrożenie ze strony sadzy i konieczność zredukowania jej emisji. Dibb i inni badacze mają nadzieję, że ich badania skłonią decydentów do szybkiego podjęcia stosownych kroków. Jeśli tak się stanie, to – jak zauważyli autorzy artykułu opublikowanego tego lata w Nature Climate Change – politycy pokażą, że niestraszne są im jeszcze większe wyzwania, takie jak emisja na wielką skalę dwutlenku węgla wpływająca na wiele ziemskich ekosystemów.

Lucas Laursen

Foto: Wikipedia Commons

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 01/2016 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
18
W 1897 r. urodził się Patrick Maynard Stuart Blackett, brytyjski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2015-12-22
Biegun północny coraz czarniejszy

Dla chcącego (ropy) nie ma nic trudnego. Ostatniego lata władze federalne USA wydały zgodę na rozpoczęcie wierceń wydobywczych w wodach Oceanu Arktycznego na północ od Alaski. Znikają też inne bariery utrudniające zagospodarowanie Arktyki: już w 2020 roku biegun północny może być wolny od lodu w sezonie letnim. Lodołamacze można będzie odesłać wtedy do portów, a arktyczne szlaki morskie staną się znacznie tańsze i szybsze do pokonania. Jednak zwiększenie się liczby statków na Dalekiej Północy może mieć „poważny wpływ na cały region, ponieważ jedną z konsekwencji będzie przyspieszenie tempa zanikania lodu” – stwierdza najnowszy raport naukowy zamówiony przez rząd kanadyjskich Terytoriów Północno-Zachodnich. Jednym ze skutków byłoby także podniesienie się poziomu oceanów.

Statki przemierzające transarktyczne szlaki, a także inne słabo chronione przepisami międzynarodowymi szlaki morskie, zazwyczaj wykorzystują brak przepisów na ten temat i na pełnym morzu spalają paliwa najgorszego rodzaju. Ciężki olej paliwowy (mazut) jest tani, lecz zarazem mało wydajny, a podczas jego spalania powstaje mnóstwo sadzy. Tymczasem to właśnie sadza jest po dwutlenku węgla drugim pod względem znaczenia związkiem odpowiedzialnym za zmiany klimatyczne: nasila efekt cieplarniany, zatrzymując ciepło w dolnych warstwach atmosfery.

Naukowcy przypuszczają, że środowisko naturalne Arktyki może jeszcze dodatkowo wzmacniać negatywne oddziaływanie sadzy na klimat. Kiedy osiada ona na śniegu i lodzie, ich powierzchnia zmienia kolor z białego na ciemny, co powoduje, że pochłaniają one więcej promieniowania słonecznego i szybciej topnieją, a uwolnione od lodu akweny absorbują kolejne dawki światła słonecznego. Ten cykl może utrzymywać się długo, ponieważ tam, gdzie lód morski zniknie, natychmiast przybywa statków emitujących sadzę.

Próby oszacowania skali tej emisji dopiero trwają, podobnie jak studia nad wpływem sadzy na środowisko całego regionu. „Arktyka jest olbrzymia, pusta i słabo zbadana. Niewiele jest tam precyzyjnej aparatury pomiarowej” – zwraca uwagę geochemik Jack E. Dibb z University of New Hampshire. Wraz z innymi badaczami zbiera on informacje na temat zmian w bilansie cieplnym lodu wywołanych przez sadzę. Prowadzący podobne badania, naukowcy z Finlandii rozprowadzili cząsteczki węgla wchodzące w skład sadzy na kilkunastu doświadczalnych poletkach śniegowych i mierzyli tempo jego topnienia w zależności od koncentracji tych cząstek oraz temperatury powietrza. Wyniki badań prowadzonych w latach 2011–2013 ukażą się wkrótce w czasopiśmie Cryosphere.

Liderzy polityczni zdają sobie sprawę z tego, że emisje sadzy ze statków, a także z wierceń wydobywczych, fabryk i pożarów lasów stają się poważnym problemem ekologicznym. Krótko po wydaniu zgody na rozpoczęcie wierceń na szelfie Alaski prezydent Barack Obama udał się za koło polarne, aby tam przestrzec przed zmianami klimatycznymi i tajaniem lodu morskiego. Jego wizyta zbiegła się w czasie z międzynarodową konferencją arktyczną, której uczestnicy wydali oświadczenie, zwracające uwagę na zagrożenie ze strony sadzy i konieczność zredukowania jej emisji. Dibb i inni badacze mają nadzieję, że ich badania skłonią decydentów do szybkiego podjęcia stosownych kroków. Jeśli tak się stanie, to – jak zauważyli autorzy artykułu opublikowanego tego lata w Nature Climate Change – politycy pokażą, że niestraszne są im jeszcze większe wyzwania, takie jak emisja na wielką skalę dwutlenku węgla wpływająca na wiele ziemskich ekosystemów.

Lucas Laursen

Foto: Wikipedia Commons