człowiek
dodano: 2016-03-22
Tajemniczy człowiek

Kate Wong

W nowych magazynach skamieniałości na University of Witwatersrand w Johannesburgu (RPA) już zaczyna brakować miejsca. W pomieszczeniach za przeszklonymi drzwiami widać niekończące się rzędy kości naszych wczesnych przodków i kuzynów odkopanych w ciągu minionych 92 lat w licznych jaskiniach Kolebki Ludzkości (Cradle of Humankind), jak nazwano ten niezwykły region rozciągający się zaledwie 40 km na północ stąd. Zbiór zawsze był imponujący, ale ostatnio, przynajmniej pod względem liczby okazów, powiększył się niemal dwukrotnie za sprawą odkryć dokonanych w systemie krasowym zwanym Rising Star. Setki znalezionych tam kości należą, zdaniem paleoantropologa Lee Bergera i jego współpracowników, do nowego gatunku – Homo naledi („naledi” to „gwiazda” w miejscowym języku Sotho) i mogą całkowicie odmienić nasze poglądy na pochodzenie i wczesne etapy ewolucji naszego rodzaju – Homo.

Berger, w brązowej skórzanej kurtce, jest skupiony i gotowy do wystąpienia przed gromadką dziennikarzy (wśród nich i mnie) zgromadzonych wokół niego w nowych pomieszczeniach magazynowych uniwersytetu. Na początku kieruje naszą uwagę na sześć czarnych skrzynek – pierwotnie używanych do przechowywania karabinów myśliwskich – rozmieszczonych na stołach wokół magazynu. Każda z nich, wyściełana gąbką, zawiera oszałamiające bogactwo skamieniałych kości. W pomieszczeniach za tylną ścianą magazynu piętrzą się białe plastikowe pojemniki opatrzone etykietkami „fragmenty czaszek”, „miednice”, „kości udowe”, a w nich stosy pokruszonych szczątków H. naledi. Berger sięga do skrzynki numer dwa, gdzie znajduje się największy skarb kolekcji z Rising Star – holotyp gatunku H. naledi – i wyciąga z niej kompletną górną szczękę i żuchwę. Ostrożnie umieszcza jedną na drugiej i pokazuje je zgromadzonym w teatralnym geście, tak by każdy mógł je dobrze zobaczyć. Z naszego tłumku dobiega szmer podziwu, niektórzy robią pospieszne notatki, słychać trzaski migawek aparatów i towarzyszące im błyski fleszy. Nasz gospodarz przechodzi do następnego okazu, odpowiada na pytania, pozuje do zdjęć i zachęca obecnych, by robili sobie pamiątkowe selfies.

Jeszcze kilka dziesiątków lat temu wszystkie szczątki należące do naszych kopalnych przodków i kuzynów – nazywanych homininami – mogły się zmieścić w jednej szufladzie biurka, i jeszcze zostałoby trochę miejsca. Ale te czasy są już daleko za nami. Dziś ewolucyjna historia naszej biologicznej rodziny jest lepiej poznana niż większości innych grup zwierząt, w tym i naszych najbliższych krewnych – małp człekokształtnych. W rezultacie wiemy już na przykład, że korzenie ludzkości sięgają co najmniej siedem milionów lat wstecz i że przez znaczną część tej historii nasi bezpośredni przodkowie dzielili planetę z innymi homininami należącymi do bocznych linii.

Ale nasza wiedza na temat przeszłości jest wciąż bardzo dziurawa. Niektóre jej rozdziały to prawdziwe białe plamy, inne zostały napisane na podstawie tak wątłych dowodów, że są właściwie jedynie spekulacjami. I dlatego, mimo że zapis kopalny naszych dziejów jest dziś nieporównanie bogatszy niż kiedyś, wciąż zawiera tak wiele luk, że nowe odkrycia mogą zachwiać dotychczasowymi przekonaniami, a czasem wręcz postawić je na głowie.

Odkrycie w Rising Star jest najnowszym z serii takich paleo­antropologicznych zawirowań. Berger wraz ze współpracownikami uważają, że H. naledi pozwoli dotrzeć do poszukiwanych od dawna korzeni rodzaju Homo i na nowo ukształtować drzewo rodowe homininów. Co jednak najdziwniejsze, zdaniem odkrywców, to fakt, że ów nowy człowiek miał mózg wielkości pomarańczy, a mimo to wykazywał rytualne zachowania, które wcześniej przypisywano znacznie bardziej zaawansowanym ludziom – być może więc trzeba będzie zrewidować nasze poglądy na związek takiego behawioralnego wyrafinowania z wielkością mózgu.

Wielu krytyków i komentatorów od razu odrzuciło te sugestie Bergera. Inni przyjęli je z wyraźną powściągliwością. Najpoważniejszym problemem dla wszystkich jest niepewność, co do wieku tego znaleziska – te kości mogą równie dobrze mieć ponad 4 mln lat, co mniej niż 100 tys. Ale to niejedyny kłopot. Sposób, w jaki dokonano tego odkrycia, jak badano skamieniałości i wreszcie jak wyniki tych badań zostały upublicznione, oburzył wielu czołowych specjalistów – ich zdaniem dla ekipy Bergera rozgłos miał większe znaczenie od naukowej rzetelności. W tej dziedzinie znanej z ostrej rywalizacji tego typu gorące spory są na porządku dnia. Tyle że w przypadku tego sporu chodzi o coś więcej niż tylko rozdęte ego kilku protagonistów. Od tego, jak on się zakończy, zależą przyszłe poglądy na temat wielu aspektów paleoantropologii oraz pytania, które będziemy stawiać, i odpowiedzi, które na nie uzyskamy.

 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 04/2016 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
04/2017
10/2016 - specjalny
Kalendarium
Marzec
30
W 1853 r. w oknie wystawowym lwowskiej apteki Pod Złotą Gwiazdą zapłonęła pierwsza lampa naftowa, skonstruowana przez Ignacego Łukasiewicza.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2016-03-22
Tajemniczy człowiek

Kate Wong

W nowych magazynach skamieniałości na University of Witwatersrand w Johannesburgu (RPA) już zaczyna brakować miejsca. W pomieszczeniach za przeszklonymi drzwiami widać niekończące się rzędy kości naszych wczesnych przodków i kuzynów odkopanych w ciągu minionych 92 lat w licznych jaskiniach Kolebki Ludzkości (Cradle of Humankind), jak nazwano ten niezwykły region rozciągający się zaledwie 40 km na północ stąd. Zbiór zawsze był imponujący, ale ostatnio, przynajmniej pod względem liczby okazów, powiększył się niemal dwukrotnie za sprawą odkryć dokonanych w systemie krasowym zwanym Rising Star. Setki znalezionych tam kości należą, zdaniem paleoantropologa Lee Bergera i jego współpracowników, do nowego gatunku – Homo naledi („naledi” to „gwiazda” w miejscowym języku Sotho) i mogą całkowicie odmienić nasze poglądy na pochodzenie i wczesne etapy ewolucji naszego rodzaju – Homo.

Berger, w brązowej skórzanej kurtce, jest skupiony i gotowy do wystąpienia przed gromadką dziennikarzy (wśród nich i mnie) zgromadzonych wokół niego w nowych pomieszczeniach magazynowych uniwersytetu. Na początku kieruje naszą uwagę na sześć czarnych skrzynek – pierwotnie używanych do przechowywania karabinów myśliwskich – rozmieszczonych na stołach wokół magazynu. Każda z nich, wyściełana gąbką, zawiera oszałamiające bogactwo skamieniałych kości. W pomieszczeniach za tylną ścianą magazynu piętrzą się białe plastikowe pojemniki opatrzone etykietkami „fragmenty czaszek”, „miednice”, „kości udowe”, a w nich stosy pokruszonych szczątków H. naledi. Berger sięga do skrzynki numer dwa, gdzie znajduje się największy skarb kolekcji z Rising Star – holotyp gatunku H. naledi – i wyciąga z niej kompletną górną szczękę i żuchwę. Ostrożnie umieszcza jedną na drugiej i pokazuje je zgromadzonym w teatralnym geście, tak by każdy mógł je dobrze zobaczyć. Z naszego tłumku dobiega szmer podziwu, niektórzy robią pospieszne notatki, słychać trzaski migawek aparatów i towarzyszące im błyski fleszy. Nasz gospodarz przechodzi do następnego okazu, odpowiada na pytania, pozuje do zdjęć i zachęca obecnych, by robili sobie pamiątkowe selfies.

Jeszcze kilka dziesiątków lat temu wszystkie szczątki należące do naszych kopalnych przodków i kuzynów – nazywanych homininami – mogły się zmieścić w jednej szufladzie biurka, i jeszcze zostałoby trochę miejsca. Ale te czasy są już daleko za nami. Dziś ewolucyjna historia naszej biologicznej rodziny jest lepiej poznana niż większości innych grup zwierząt, w tym i naszych najbliższych krewnych – małp człekokształtnych. W rezultacie wiemy już na przykład, że korzenie ludzkości sięgają co najmniej siedem milionów lat wstecz i że przez znaczną część tej historii nasi bezpośredni przodkowie dzielili planetę z innymi homininami należącymi do bocznych linii.

Ale nasza wiedza na temat przeszłości jest wciąż bardzo dziurawa. Niektóre jej rozdziały to prawdziwe białe plamy, inne zostały napisane na podstawie tak wątłych dowodów, że są właściwie jedynie spekulacjami. I dlatego, mimo że zapis kopalny naszych dziejów jest dziś nieporównanie bogatszy niż kiedyś, wciąż zawiera tak wiele luk, że nowe odkrycia mogą zachwiać dotychczasowymi przekonaniami, a czasem wręcz postawić je na głowie.

Odkrycie w Rising Star jest najnowszym z serii takich paleo­antropologicznych zawirowań. Berger wraz ze współpracownikami uważają, że H. naledi pozwoli dotrzeć do poszukiwanych od dawna korzeni rodzaju Homo i na nowo ukształtować drzewo rodowe homininów. Co jednak najdziwniejsze, zdaniem odkrywców, to fakt, że ów nowy człowiek miał mózg wielkości pomarańczy, a mimo to wykazywał rytualne zachowania, które wcześniej przypisywano znacznie bardziej zaawansowanym ludziom – być może więc trzeba będzie zrewidować nasze poglądy na związek takiego behawioralnego wyrafinowania z wielkością mózgu.

Wielu krytyków i komentatorów od razu odrzuciło te sugestie Bergera. Inni przyjęli je z wyraźną powściągliwością. Najpoważniejszym problemem dla wszystkich jest niepewność, co do wieku tego znaleziska – te kości mogą równie dobrze mieć ponad 4 mln lat, co mniej niż 100 tys. Ale to niejedyny kłopot. Sposób, w jaki dokonano tego odkrycia, jak badano skamieniałości i wreszcie jak wyniki tych badań zostały upublicznione, oburzył wielu czołowych specjalistów – ich zdaniem dla ekipy Bergera rozgłos miał większe znaczenie od naukowej rzetelności. W tej dziedzinie znanej z ostrej rywalizacji tego typu gorące spory są na porządku dnia. Tyle że w przypadku tego sporu chodzi o coś więcej niż tylko rozdęte ego kilku protagonistów. Od tego, jak on się zakończy, zależą przyszłe poglądy na temat wielu aspektów paleoantropologii oraz pytania, które będziemy stawiać, i odpowiedzi, które na nie uzyskamy.