nauki ścisłe
dodano: 2016-03-22
Bałagan w etykietach

Jennifer Hackett

Pewna róża, niezależnie od przypisanej nazwy, pachniałaby wprawdzie tak samo, jej naukowym określeniem jest jednak Rosa gallica – i pod tą właśnie nazwą powinna występować w zbiorach botanicznych. Tymczasem według badań opublikowanych w czasopiśmie Current Biology, przypuszczalnie ponad połowa okazów roślinnych przechowywanych w herbariach opatrzonych jest niewłaściwymi etykietami i problem ten może dotyczyć również innych typów kolekcji.

Aby ustalić, na ile powszechnym zjawiskiem jest niepoprawne oznakowanie, badacze z University of Oxford i Królewskiego Ogrodu Botanicznego w Edynburgu przeanalizowali etykiety na 4500 okazach imbiru afrykańskiego oraz ponad 49 000 okazów powojów przechowywanych do celów badawczych. „Stwierdziliśmy, że co najmniej połowa nazw identyfikujących te okazy to synonimy lub nazwy oficjalnie niezatwierdzone” – mówi botanik Robert Scotland.

Nieprawidłowa nomenklatura stanowi najczęściej konsekwencję tego, że biolodzy i zarządcy kolekcji klasyfikują okazy danego gatunku bez konsultowania się z badaczami z innych ośrodków. Bywa tak, że próbka opatrywana jest początkowo jedynie nazwą rodzajową, gdyż jej nazwa gatunkowa jest niepewna lub nieznana – szkocki zespół uznał takie ułatwianie sobie sprawy za błąd w sztuce. I jakkolwiek badacze są przekonani, że problem błędnego etykietowania dotyczy w większym stopniu kolekcji roślin niż kręgowców, to podejrzewają, iż jest on równie poważny w kolekcjach owadów.

Niektórzy specjaliści, w tym Barbara Thiers, dyrektor herbarium Williama i Lyndy Steere’ów w Nowojorskim Ogrodzie Botanicznym, uważają szacunki, jakoby niepoprawnie oznaczona była aż połowa zbiorów, za przesadzone. Niemniej zarówno Thiers, jak i Scotland, są zgodni, co do tego, że niewystarczające środki przeznaczane na opracowanie kolekcji sprawiają, że ścisła i spójna kategoryzacja setek tysięcy okazów okazuje się zadaniem niewykonalnym. Być może do poprawy tej sytuacji przyczynią się w jakimś stopniu zespołowe przedsięwzięcia w rodzaju internetowych baz danych The Plant List, FishNet i ZooBank.

Ale czy to rzeczywiście jest jakiś problem? Owszem, nieprawidłowe oznaczenia mogą prowadzić do zafałszowania wyników badań nad konkretnymi organizmami i utrudniać działania podejmowane dla ich ochrony. „Jeżeli nie posługujemy się właściwą nazwą jakiejś rośliny czy zwierzęcia – mówi Thiers – to nie uda nam się zapobiec ich wyginięciu”.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 04/2016 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2017
10/2016 - specjalny
Kalendarium
Wrzesień
22
W 1959 r. uruchomiono połączenie telefoniczne między Europą a USA.
Warto przeczytać
Czy znasz powiedzenie że matematykowi do pracy wystarczy kartka, ołówek i kosz na śmieci? To nieprawda! Pasjonującą, efektowną i praktyczną matematykę poznaje się dopiero w laboratorium.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2016-03-22
Bałagan w etykietach

Jennifer Hackett

Pewna róża, niezależnie od przypisanej nazwy, pachniałaby wprawdzie tak samo, jej naukowym określeniem jest jednak Rosa gallica – i pod tą właśnie nazwą powinna występować w zbiorach botanicznych. Tymczasem według badań opublikowanych w czasopiśmie Current Biology, przypuszczalnie ponad połowa okazów roślinnych przechowywanych w herbariach opatrzonych jest niewłaściwymi etykietami i problem ten może dotyczyć również innych typów kolekcji.

Aby ustalić, na ile powszechnym zjawiskiem jest niepoprawne oznakowanie, badacze z University of Oxford i Królewskiego Ogrodu Botanicznego w Edynburgu przeanalizowali etykiety na 4500 okazach imbiru afrykańskiego oraz ponad 49 000 okazów powojów przechowywanych do celów badawczych. „Stwierdziliśmy, że co najmniej połowa nazw identyfikujących te okazy to synonimy lub nazwy oficjalnie niezatwierdzone” – mówi botanik Robert Scotland.

Nieprawidłowa nomenklatura stanowi najczęściej konsekwencję tego, że biolodzy i zarządcy kolekcji klasyfikują okazy danego gatunku bez konsultowania się z badaczami z innych ośrodków. Bywa tak, że próbka opatrywana jest początkowo jedynie nazwą rodzajową, gdyż jej nazwa gatunkowa jest niepewna lub nieznana – szkocki zespół uznał takie ułatwianie sobie sprawy za błąd w sztuce. I jakkolwiek badacze są przekonani, że problem błędnego etykietowania dotyczy w większym stopniu kolekcji roślin niż kręgowców, to podejrzewają, iż jest on równie poważny w kolekcjach owadów.

Niektórzy specjaliści, w tym Barbara Thiers, dyrektor herbarium Williama i Lyndy Steere’ów w Nowojorskim Ogrodzie Botanicznym, uważają szacunki, jakoby niepoprawnie oznaczona była aż połowa zbiorów, za przesadzone. Niemniej zarówno Thiers, jak i Scotland, są zgodni, co do tego, że niewystarczające środki przeznaczane na opracowanie kolekcji sprawiają, że ścisła i spójna kategoryzacja setek tysięcy okazów okazuje się zadaniem niewykonalnym. Być może do poprawy tej sytuacji przyczynią się w jakimś stopniu zespołowe przedsięwzięcia w rodzaju internetowych baz danych The Plant List, FishNet i ZooBank.

Ale czy to rzeczywiście jest jakiś problem? Owszem, nieprawidłowe oznaczenia mogą prowadzić do zafałszowania wyników badań nad konkretnymi organizmami i utrudniać działania podejmowane dla ich ochrony. „Jeżeli nie posługujemy się właściwą nazwą jakiejś rośliny czy zwierzęcia – mówi Thiers – to nie uda nam się zapobiec ich wyginięciu”.