człowiek
Autor: Julien Meyer | dodano: 2017-03-27
GWIZDY zamiast SŁÓW

Był wiosenny poranek.
Panagiotis Kefalas,
właściciel tawerny w maleńkiej greckiej wiosce Antii, pomyślał, że chętnie zjadłby śniadanie w towarzystwie swojej znajomej, Kyrii Kouli, mieszkającej w domu oddalonym o 200 m od jego restauracji. Skontaktowali się. Rozmowy nie poprzedził dźwięk dzwonka telefonu komórkowego. Wiadomość od Kouli dotarła do uszu Kefalasa w postaci serii gwizdów o wysokich tonach.

„Witaj, o co chodzi?” – odezwała się trelem Koula.
Kefalas zagwizdał: „Zjadłbym coś”.
„Zapraszam” – odparła Koula.
„Mógłbym dostać jajecznicę?” – poprosił Kefalas.

Ta niecodzienna konwersacja z pewnością wprawiłaby w konsternację obcego przybysza. Pierwsze jej słowo: „witaj” (kalós irthate po grecku, zapisane alfabetem łacińskim) przypominało zmysłowy gwizd – „tłit, tłio” – przy czym drugą sylabę stanowił dźwięk przeciągły i wysoki.
Z niektórych relacji wynika, że mowa gwizdana była przez stulecia najlepszym sposobem porozumiewania się pasterzy pilnujących stad owiec bądź kóz na zboczach gór. Obecnie jest na wymarciu, używana przez kilkudziesięciu mieszkańców Antii. Gwizd niesie się o wiele dalej niż krzyk i nie nadweręża strun głosowych. Jeszcze dziś emeryci mieszkający w tej wiosce położonej na południowym krańcu Eubei, drugiej pod względem wielkości wyspie Grecji, niekiedy stosują tę skuteczną formę bezprzewodowej komunikacji sprzed rewolucji technicznej, by przekazywać wiadomości, plotki lub wystosować zaproszenie na śniadanie.
Rozmowę Kefalasa i Kouli zarejestrowałem w maju 2004 roku. Od roku 2000 badam mowę gwizdaną na odległych terenach górskich i w gęstej dżungli na całej kuli ziemskiej. Przez ten czas, współpracując z naukowcami z różnych instytucji, odkryłem wiele języków gwizdanych dotychczas nieznanych. Ustaliliśmy, na jaką odległość docierają gwizdy. Zrozumieliśmy, jak wydmuchiwany przez usta strumień powietrza może stanowić reprezentację pełnych zdań, a także jak umysł odbiorcy jest w stanie odkodować ów przekaz.



Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 04/2017 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
07/2017
10/2016 - specjalny
Kalendarium
Sierpień
18
W 1868 r. francuski astronom Pierre Janssen, badając widmo korony słonecznej w trakcie zaćmienia, odkrył hel.
Warto przeczytać
Czy znasz powiedzenie że matematykowi do pracy wystarczy kartka, ołówek i kosz na śmieci? To nieprawda! Pasjonującą, efektowną i praktyczną matematykę poznaje się dopiero w laboratorium.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Julien Meyer | dodano: 2017-03-27
GWIZDY zamiast SŁÓW

Był wiosenny poranek.
Panagiotis Kefalas,
właściciel tawerny w maleńkiej greckiej wiosce Antii, pomyślał, że chętnie zjadłby śniadanie w towarzystwie swojej znajomej, Kyrii Kouli, mieszkającej w domu oddalonym o 200 m od jego restauracji. Skontaktowali się. Rozmowy nie poprzedził dźwięk dzwonka telefonu komórkowego. Wiadomość od Kouli dotarła do uszu Kefalasa w postaci serii gwizdów o wysokich tonach.

„Witaj, o co chodzi?” – odezwała się trelem Koula.
Kefalas zagwizdał: „Zjadłbym coś”.
„Zapraszam” – odparła Koula.
„Mógłbym dostać jajecznicę?” – poprosił Kefalas.

Ta niecodzienna konwersacja z pewnością wprawiłaby w konsternację obcego przybysza. Pierwsze jej słowo: „witaj” (kalós irthate po grecku, zapisane alfabetem łacińskim) przypominało zmysłowy gwizd – „tłit, tłio” – przy czym drugą sylabę stanowił dźwięk przeciągły i wysoki.
Z niektórych relacji wynika, że mowa gwizdana była przez stulecia najlepszym sposobem porozumiewania się pasterzy pilnujących stad owiec bądź kóz na zboczach gór. Obecnie jest na wymarciu, używana przez kilkudziesięciu mieszkańców Antii. Gwizd niesie się o wiele dalej niż krzyk i nie nadweręża strun głosowych. Jeszcze dziś emeryci mieszkający w tej wiosce położonej na południowym krańcu Eubei, drugiej pod względem wielkości wyspie Grecji, niekiedy stosują tę skuteczną formę bezprzewodowej komunikacji sprzed rewolucji technicznej, by przekazywać wiadomości, plotki lub wystosować zaproszenie na śniadanie.
Rozmowę Kefalasa i Kouli zarejestrowałem w maju 2004 roku. Od roku 2000 badam mowę gwizdaną na odległych terenach górskich i w gęstej dżungli na całej kuli ziemskiej. Przez ten czas, współpracując z naukowcami z różnych instytucji, odkryłem wiele języków gwizdanych dotychczas nieznanych. Ustaliliśmy, na jaką odległość docierają gwizdy. Zrozumieliśmy, jak wydmuchiwany przez usta strumień powietrza może stanowić reprezentację pełnych zdań, a także jak umysł odbiorcy jest w stanie odkodować ów przekaz.