ziemia
Autor: Roger Drouin | dodano: 2017-04-27
Przeprowadzka

Naukowcy prognozują, że w wyniku zmian klimatycznych słona woda zaleje cenne przyrodniczo lasy bagienne Karoliny Północnej. Jednak pewni rdzenni mieszkańcy tych lasów mogą doczekać się przeprowadzki, zanim zagłada nadejdzie. Niektóre z porostów zdobiących korę miejscowych drzew zostaną ostrożnie zebrane i przewiezione w nowe miejsce, zgodnie z planem opracowywanym obecnie przez grupę lichenologów.

Dla rzadkich organizmów stawka jest wysoka. Prawie wszystkie znane osobniki porostu Sticta deyana występują w rezerwacie zajmującym kilka kilometrów kwadratowych powierzchni. Wiele innych, rzadkich gatunków, które tam występują, również jest zagrożonych. Wdzierająca się od strony morza słona woda może finalnie zniszczyć cenne nadbrzeżne lasy zajmujące obniżenia terenu, na przykład w dolinie rzeki Alligator River. Relokacja może się okazać jedynym sposobem ocalenia tamtejszych porostów. Jeśli nie nadejdzie pomoc, około połowa występującej tam populacji zniknie w krótkim czasie. Reszta przestanie istnieć w ciągu kilku kolejnych dekad, jeżeli ziści się najgorszy scenariusz klimatyczny. Aby zapobiec zagładzie porostów, James Lendemer, lichenolog z New York Botanical Garden, i jego koledzy opracowują ambitny plan fizycznej przeprowadzki całych społeczności porostowych, włącznie ze Sticta deyana.

Porosty to symbiotyczny układ partnerski tworzony przez grzyby, mikroglony i czasami sinice. Stanowią schronienie dla pająków, ciem, nicieni, a także są pokarmem dla norników oraz reniferów i innych kopytnych. Uczestniczą też w regulacji mikroklimatu oraz stabilizują poziom wilgotności, absorbując wodę z mgły, rosy i deszczu, a następnie uwalniając ją w koronach drzew.

Od 2012 do 2016 roku Lendemer oraz Jessica Allen, badaczka z Botanical Garden, dokumentowali różnorodność biologiczną porostów, w tym obecność Sticta deyana, na rozległym obszarze od południowego New Jersey do Karoliny Południowej. Badacze wyznaczyli możliwe miejsca dyslokacji porostów w środkowej części Niziny Atlantyckiej, a w południowych Appalachach na pewnej liczbie porostów przeprowadzili kilka udanych testów sprawdzających techniki przeprowadzki. Allen szczypcami delikatnie zbierała porosty z ich siedliska, a na czas transportu umieszczała je na różnych materiałach: płótnie, gazie i plastikowej siateczce. Obecnie naukowcy debatują nad wyborem najlepszych metod przenosin porostów z miejsc, którym grozi zalanie, w tym lasów bagiennych Niziny Atlantyckiej, do pobliskich rezerwatów oraz do innych bezpiecznych lokalizacji w granicach zasięgu występowania gatunku. Wyniki tych badań zostały opisane szczegółowo w numerze Biological Conservation z października 2016 roku.

Lichenolodzy przenosili już w przeszłości pojedyncze gatunki porostów w nowe miejsca. Jednak próba przeniesienia od razu całych porostowych zbiorowisk jest czymś nowym w dziejach ochrony tych organizmów, zauważa Christopher Ellis, lichenolog z Royal Botanic Garden Edinburgh. Porosty są wspólnotą korzystającą na aktywności poszczególnych osobników, w ten sposób tworzą dla siebie idealne warunki rozwoju, na przykład ustalają optymalny poziom wilgotności. Dlatego tak ważne jest przenoszenie razem gatunków tworzących jedną społeczność. Postępy w tej dziedzinie dokonane w Ameryce Północnej mogą zainspirować do podjęcia podobnych działań w Szkocji. Tamtejsi biolodzy konserwacyjni zastanawiają się nad przeniesieniem porostów z brzegów morskich do odtworzonych siedlisk. Nastąpiłoby to w ramach ambitnego programu „zorganizowanego odwrotu” z tych części wybrzeży, które mogą zostać zalane przez podnoszący się ocean.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 05/2017 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
07/2017
10/2016 - specjalny
Kalendarium
Czerwiec
27
W 1854 r. kanadyjski lekarz i geolog Abraham Gesner uzyskał amerykański patent na naftę wytwarzaną z węgla pod nazwą handlową kerosene.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Roger Drouin | dodano: 2017-04-27
Przeprowadzka

Naukowcy prognozują, że w wyniku zmian klimatycznych słona woda zaleje cenne przyrodniczo lasy bagienne Karoliny Północnej. Jednak pewni rdzenni mieszkańcy tych lasów mogą doczekać się przeprowadzki, zanim zagłada nadejdzie. Niektóre z porostów zdobiących korę miejscowych drzew zostaną ostrożnie zebrane i przewiezione w nowe miejsce, zgodnie z planem opracowywanym obecnie przez grupę lichenologów.

Dla rzadkich organizmów stawka jest wysoka. Prawie wszystkie znane osobniki porostu Sticta deyana występują w rezerwacie zajmującym kilka kilometrów kwadratowych powierzchni. Wiele innych, rzadkich gatunków, które tam występują, również jest zagrożonych. Wdzierająca się od strony morza słona woda może finalnie zniszczyć cenne nadbrzeżne lasy zajmujące obniżenia terenu, na przykład w dolinie rzeki Alligator River. Relokacja może się okazać jedynym sposobem ocalenia tamtejszych porostów. Jeśli nie nadejdzie pomoc, około połowa występującej tam populacji zniknie w krótkim czasie. Reszta przestanie istnieć w ciągu kilku kolejnych dekad, jeżeli ziści się najgorszy scenariusz klimatyczny. Aby zapobiec zagładzie porostów, James Lendemer, lichenolog z New York Botanical Garden, i jego koledzy opracowują ambitny plan fizycznej przeprowadzki całych społeczności porostowych, włącznie ze Sticta deyana.

Porosty to symbiotyczny układ partnerski tworzony przez grzyby, mikroglony i czasami sinice. Stanowią schronienie dla pająków, ciem, nicieni, a także są pokarmem dla norników oraz reniferów i innych kopytnych. Uczestniczą też w regulacji mikroklimatu oraz stabilizują poziom wilgotności, absorbując wodę z mgły, rosy i deszczu, a następnie uwalniając ją w koronach drzew.

Od 2012 do 2016 roku Lendemer oraz Jessica Allen, badaczka z Botanical Garden, dokumentowali różnorodność biologiczną porostów, w tym obecność Sticta deyana, na rozległym obszarze od południowego New Jersey do Karoliny Południowej. Badacze wyznaczyli możliwe miejsca dyslokacji porostów w środkowej części Niziny Atlantyckiej, a w południowych Appalachach na pewnej liczbie porostów przeprowadzili kilka udanych testów sprawdzających techniki przeprowadzki. Allen szczypcami delikatnie zbierała porosty z ich siedliska, a na czas transportu umieszczała je na różnych materiałach: płótnie, gazie i plastikowej siateczce. Obecnie naukowcy debatują nad wyborem najlepszych metod przenosin porostów z miejsc, którym grozi zalanie, w tym lasów bagiennych Niziny Atlantyckiej, do pobliskich rezerwatów oraz do innych bezpiecznych lokalizacji w granicach zasięgu występowania gatunku. Wyniki tych badań zostały opisane szczegółowo w numerze Biological Conservation z października 2016 roku.

Lichenolodzy przenosili już w przeszłości pojedyncze gatunki porostów w nowe miejsca. Jednak próba przeniesienia od razu całych porostowych zbiorowisk jest czymś nowym w dziejach ochrony tych organizmów, zauważa Christopher Ellis, lichenolog z Royal Botanic Garden Edinburgh. Porosty są wspólnotą korzystającą na aktywności poszczególnych osobników, w ten sposób tworzą dla siebie idealne warunki rozwoju, na przykład ustalają optymalny poziom wilgotności. Dlatego tak ważne jest przenoszenie razem gatunków tworzących jedną społeczność. Postępy w tej dziedzinie dokonane w Ameryce Północnej mogą zainspirować do podjęcia podobnych działań w Szkocji. Tamtejsi biolodzy konserwacyjni zastanawiają się nad przeniesieniem porostów z brzegów morskich do odtworzonych siedlisk. Nastąpiłoby to w ramach ambitnego programu „zorganizowanego odwrotu” z tych części wybrzeży, które mogą zostać zalane przez podnoszący się ocean.