człowiek
Autor: Lydia Denworth | dodano: 2017-09-22
Czy istnieje „kobiecy” mózg?


























W 2009 roku daphna joel, neuronaukowiec z Tel Aviv University, zdecydowała się poprowadzić kurs na temat psychologii płci. Jako feministka, była od dawna zainteresowana kwestiami płci biologicznej i kulturowej, ale jako naukowiec, zajmowała się głównie neuronalnymi podstawami zachowań obsesyjno-kompulsyjnych. By przygotować się do zajęć, Joel poświęciła rok na zaznajomienie się z większością obszernej i zróżnicowanej literatury na temat płciowego zróżnicowania mózgu. Setki artykułów obejmowały wszystko, od różnic w wielkości poszczególnych anatomicznych struktur u szczurów po możliwe źródła męskiej agresji i kobiecej empatii u ludzi. Początkowo Joel podzielała powszechne przekonanie: tak jak różnice w płci biologicznej prawie zawsze tworzą dwa różne systemy rozrodcze, tak samo wytwarzają dwie różne formy mózgu – jedną żeńską, drugą męską.

Podczas studiowania literatury Joel napotkała artykuł zaprzeczający tej koncepcji. Badanie, opublikowane w 2001 roku przez Tracey Shors i jej współpracowników z Rutgers University, dotyczyło detalu w mózgu szczurów: maleńkich wypustek w komórkach mózgu, tzw. kolców dendrytycznych, które regulują transmisję sygnałów elektrycznych. Naukowcy wykazali, że gdy poziom estrogenu był podwyższony, samice szczurów miały więcej kolców dendrytycznych niż samce. Shors odkryła również, że gdy samce i samice szczurów były poddawane silnie stresującym zdarzeniom, gdy rażono ich ogony prądem, ich mózgi reagowały w przeciwny sposób: samcom wyrastało więcej kolców, a samicom ich ubywało.

Wychodząc od tego niespodziewanego odkrycia, Joel rozwinęła hipotezę na temat różnic płciowych w mózgu, która wzbudziła nowe kontrowersje w obszarze i tak już od nich niewolnym. Zamiast rozpatrywać obszary mózgu, które różnią się u kobiet i u mężczyzn, zasugerowała, że powinniśmy rozpatrywać mózg jako mozaikę (przekształcając nieco znaczenie terminu, który był już wykorzystywany przez innych), ułożoną z zasobu elementów niekiedy zmiennych, niekiedy niestabilnych, męskich i żeńskich cech. Ta zmienność sama w sobie i częściowe pokrywanie się zachowań – agresywne kobiety i empatyczni mężczyźni, jak również mężczyźni i kobiety, którzy wykazują obie cechy – sugeruje, że mózgi nie mogą być przydzielone do jednej z dwóch odrębnych lub dymorficznych kategorii. Ta ważąca niecałe półtora kilograma masa pod czaszką nie jest ani męska, ani kobieca, mówi Joel. Razem ze współpracownikami z Tel Aviv University, Max-Planck -Institute für Kognitions- und Neurowissenschaften w Lipsku w Niemczech oraz Uniwersytetu Zuryskiego Joel testowała swoją koncepcję, analizując skany z badań rezonansem magnetycznym ponad 1400 mózgów i wykazała, że większość z nich rzeczywiście zawierała zarówno męskie, jak i żeńskie cechy. „Wszyscy należymy do jednej, wysoce heterogenicznej populacji” – mówi.

Kiedy praca Joel została opublikowana w 2015 roku na łamach Proceedings of The National Academy of Sciences USA, podobnie myślący naukowcy powitali to jako przełom. „Ten wynik rzuca wyzwanie skostniałym błędnym mniemaniom – napisała Gina Rippon, profesor poznawczego neuroobrazowania z Aston University w Anglii. – Mam nadzieję, że będzie to punkt zwrotny w XXI wieku.”

Tymczasem długoletni badacze różnic płciowych stanowczo zaprotestowali, polemizując z metodologią i wnioskami Joel, jak również z jej jawnym feminizmem. „Ten artykuł to ideologia udająca naukę” – mówi neurobiolog Larry Cahill z University of California w Irvine, który argumentuje, że statystyczne metody Joel zostały „zmanipulowane” (aczkolwiek niekoniecznie świadomie), by poprzeć jej hipotezę. Inne zarzuty były bardziej wyważone. „Pomiędzy jednostkami występuje zmienność i badaczka ładnie to pokazuje, ale to nie znaczy, że w mózgu nie ma obszarów, które zazwyczaj różnią się u mężczyzn i kobiet” – mówi neuronaukowiec Margaret McCarthy z School of Medicine z University Maryland, która zajmuje się różnicami związanymi z płcią u szczurów.

Joel ze swej strony zgadza się, że genetyka, hormony i środowisko tworzą różnice płciowe w mózgu. Zgadza się nawet z tym, że gdy ma się wystarczająco dużo informacji na temat specyficznych cech danego mózgu, jest możliwe odgadnięcie, z dużym stopniem zgodności, czy ten mózg należy do kobiety czy mężczyzny. Zwraca jednak uwagę na fakt, że nie da się tego zrobić w odwrotną stronę: spojrzeć na jakiegoś mężczyznę czy kobietę i określić topografię i molekularny krajobraz mózgu czy osobowość tej osoby tylko dlatego, że zna się jej biologiczną płeć.

Mimo że jej badanie jest kontrowersyjne, to, co mówi Joel, w istocie jest prawdziwe, uważa Catherine Dulac, biolog molekularny z Harvard University, której badania na myszach potwierdzają odkrycia Joel. „Zróżnicowanie między jednostkami jest ogromne.” Uznanie tego faktu otworzyło nowy wątek w dyskusji na temat tego, co to znaczy być mężczyzną lub kobietą. Neuronaukowcom nie wystarczy już wykrycie różnic płciowych w mózgu. Debata obecnie koncentruje się na źródłach, rozmiarze i znaczeniu tych różnic. To mogłoby mieć istotne implikacje dla postrzegania płci biologicznej i kulturowej w laboratorium i poza nim – i konsekwencje również w kwestii, czy zasady przyjmowania leków i stosowania terapii powinny być specjalnie dostosowane do mężczyzn i kobiet. „Całe nasze społeczeństwo opiera się na założeniu, że nasze organy płciowe dzielą nas na dwie grupy nie tylko pod względem naszych zdolności i możliwości rozrodczych, ale również pod względem naszych mózgów czy też cech behawioralnych lub psychicznych – mówi Joel. – Ludzie zakładają, że różnice się sumują. Jeśli jesteś kobieca pod względem jednej cechy, to będziesz kobieca również pod względem innych. Ale to nieprawda. Większość ludzi reprezentuje mozaikę cech przypisywanych poszczególnym płciom.”

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 10/2017ssss »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Październik
19
W 1967 r. amerykańska sonda Mariner 5 przeleciała 3990 km nad powierzchnią Wenus.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Lydia Denworth | dodano: 2017-09-22
Czy istnieje „kobiecy” mózg?


























W 2009 roku daphna joel, neuronaukowiec z Tel Aviv University, zdecydowała się poprowadzić kurs na temat psychologii płci. Jako feministka, była od dawna zainteresowana kwestiami płci biologicznej i kulturowej, ale jako naukowiec, zajmowała się głównie neuronalnymi podstawami zachowań obsesyjno-kompulsyjnych. By przygotować się do zajęć, Joel poświęciła rok na zaznajomienie się z większością obszernej i zróżnicowanej literatury na temat płciowego zróżnicowania mózgu. Setki artykułów obejmowały wszystko, od różnic w wielkości poszczególnych anatomicznych struktur u szczurów po możliwe źródła męskiej agresji i kobiecej empatii u ludzi. Początkowo Joel podzielała powszechne przekonanie: tak jak różnice w płci biologicznej prawie zawsze tworzą dwa różne systemy rozrodcze, tak samo wytwarzają dwie różne formy mózgu – jedną żeńską, drugą męską.

Podczas studiowania literatury Joel napotkała artykuł zaprzeczający tej koncepcji. Badanie, opublikowane w 2001 roku przez Tracey Shors i jej współpracowników z Rutgers University, dotyczyło detalu w mózgu szczurów: maleńkich wypustek w komórkach mózgu, tzw. kolców dendrytycznych, które regulują transmisję sygnałów elektrycznych. Naukowcy wykazali, że gdy poziom estrogenu był podwyższony, samice szczurów miały więcej kolców dendrytycznych niż samce. Shors odkryła również, że gdy samce i samice szczurów były poddawane silnie stresującym zdarzeniom, gdy rażono ich ogony prądem, ich mózgi reagowały w przeciwny sposób: samcom wyrastało więcej kolców, a samicom ich ubywało.

Wychodząc od tego niespodziewanego odkrycia, Joel rozwinęła hipotezę na temat różnic płciowych w mózgu, która wzbudziła nowe kontrowersje w obszarze i tak już od nich niewolnym. Zamiast rozpatrywać obszary mózgu, które różnią się u kobiet i u mężczyzn, zasugerowała, że powinniśmy rozpatrywać mózg jako mozaikę (przekształcając nieco znaczenie terminu, który był już wykorzystywany przez innych), ułożoną z zasobu elementów niekiedy zmiennych, niekiedy niestabilnych, męskich i żeńskich cech. Ta zmienność sama w sobie i częściowe pokrywanie się zachowań – agresywne kobiety i empatyczni mężczyźni, jak również mężczyźni i kobiety, którzy wykazują obie cechy – sugeruje, że mózgi nie mogą być przydzielone do jednej z dwóch odrębnych lub dymorficznych kategorii. Ta ważąca niecałe półtora kilograma masa pod czaszką nie jest ani męska, ani kobieca, mówi Joel. Razem ze współpracownikami z Tel Aviv University, Max-Planck -Institute für Kognitions- und Neurowissenschaften w Lipsku w Niemczech oraz Uniwersytetu Zuryskiego Joel testowała swoją koncepcję, analizując skany z badań rezonansem magnetycznym ponad 1400 mózgów i wykazała, że większość z nich rzeczywiście zawierała zarówno męskie, jak i żeńskie cechy. „Wszyscy należymy do jednej, wysoce heterogenicznej populacji” – mówi.

Kiedy praca Joel została opublikowana w 2015 roku na łamach Proceedings of The National Academy of Sciences USA, podobnie myślący naukowcy powitali to jako przełom. „Ten wynik rzuca wyzwanie skostniałym błędnym mniemaniom – napisała Gina Rippon, profesor poznawczego neuroobrazowania z Aston University w Anglii. – Mam nadzieję, że będzie to punkt zwrotny w XXI wieku.”

Tymczasem długoletni badacze różnic płciowych stanowczo zaprotestowali, polemizując z metodologią i wnioskami Joel, jak również z jej jawnym feminizmem. „Ten artykuł to ideologia udająca naukę” – mówi neurobiolog Larry Cahill z University of California w Irvine, który argumentuje, że statystyczne metody Joel zostały „zmanipulowane” (aczkolwiek niekoniecznie świadomie), by poprzeć jej hipotezę. Inne zarzuty były bardziej wyważone. „Pomiędzy jednostkami występuje zmienność i badaczka ładnie to pokazuje, ale to nie znaczy, że w mózgu nie ma obszarów, które zazwyczaj różnią się u mężczyzn i kobiet” – mówi neuronaukowiec Margaret McCarthy z School of Medicine z University Maryland, która zajmuje się różnicami związanymi z płcią u szczurów.

Joel ze swej strony zgadza się, że genetyka, hormony i środowisko tworzą różnice płciowe w mózgu. Zgadza się nawet z tym, że gdy ma się wystarczająco dużo informacji na temat specyficznych cech danego mózgu, jest możliwe odgadnięcie, z dużym stopniem zgodności, czy ten mózg należy do kobiety czy mężczyzny. Zwraca jednak uwagę na fakt, że nie da się tego zrobić w odwrotną stronę: spojrzeć na jakiegoś mężczyznę czy kobietę i określić topografię i molekularny krajobraz mózgu czy osobowość tej osoby tylko dlatego, że zna się jej biologiczną płeć.

Mimo że jej badanie jest kontrowersyjne, to, co mówi Joel, w istocie jest prawdziwe, uważa Catherine Dulac, biolog molekularny z Harvard University, której badania na myszach potwierdzają odkrycia Joel. „Zróżnicowanie między jednostkami jest ogromne.” Uznanie tego faktu otworzyło nowy wątek w dyskusji na temat tego, co to znaczy być mężczyzną lub kobietą. Neuronaukowcom nie wystarczy już wykrycie różnic płciowych w mózgu. Debata obecnie koncentruje się na źródłach, rozmiarze i znaczeniu tych różnic. To mogłoby mieć istotne implikacje dla postrzegania płci biologicznej i kulturowej w laboratorium i poza nim – i konsekwencje również w kwestii, czy zasady przyjmowania leków i stosowania terapii powinny być specjalnie dostosowane do mężczyzn i kobiet. „Całe nasze społeczeństwo opiera się na założeniu, że nasze organy płciowe dzielą nas na dwie grupy nie tylko pod względem naszych zdolności i możliwości rozrodczych, ale również pod względem naszych mózgów czy też cech behawioralnych lub psychicznych – mówi Joel. – Ludzie zakładają, że różnice się sumują. Jeśli jesteś kobieca pod względem jednej cechy, to będziesz kobieca również pod względem innych. Ale to nieprawda. Większość ludzi reprezentuje mozaikę cech przypisywanych poszczególnym płciom.”