wszechświat
Autor: Jeremy Hsu | dodano: 2018-01-26
Zagłada ze Słońca?

 

Ludzkość próbuje wspólnie przeciwdziałać zagrożeniom o zasięgu globalnym, takim jak, na przykład, zmiany klimatu. Ale tylko nieliczne rządy tworzą jakiekolwiek plany na wypadek katastrofalnie silnych zjawisk na Słońcu związanych z gigantycznymi wyrzutami masy i energii powodującymi gwałtowne zakłócenia w polu magnetycznym Ziemi. Dwóch naukowców z Harvard University oszacowało niedawno, że potencjalne straty gospodarcze spowodowane przez zdarzenie tego typu będą rosły z czasem i za 150 lat mogą wynieść nawet 20 bln dolarów, czyli tyle, ile obecnie wynosi PKB Stanów Zjednoczonych.

Silne burze na Słońcu zdarzały się już w przeszłości. Jedna z nich z 1859 roku, w literaturze anglosaskiej znana jako Carrington Event, którą rozpoczął bardzo jasny rozbłysk i wyrzut silnego strumienia wysokoenergetycznych cząstek naładowanych, doprowadziła do najsilniejszej zarejestrowanej burzy magnetycznej na Ziemi. W atmosferze wystąpiły nadzwyczaj jasne zorze polarne i zanotowano przypadki porażenia elektrycznego u operatorów telegrafu. Skutki zjawiska o podobnej skali byłyby dziś o wiele poważniejsze, ponieważ żyjemy w świecie uzależnionym od sieci elektrycznej oraz komunikacji i nawigacji satelitarnej.

Aby ilościowo oszacować zagrożenia, astrofizycy Abraham Loeb i Manasvi Lingam z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics opracowali model matematyczny, z którego wynika, że wrażliwość społeczeństwa na zaburzenia na Słońcu będzie wzrastać wraz z postępem technicznym. (Opis modelu przedstawiono w artykule dostępnym na portalu arXiv.org). Dodatkowo w ciągu najbliższych 50 lat wielkość strat gospodarczych będzie przede wszystkim zależeć od rosnącego z czasem prawdopodobieństwa wystąpienia zaburzeń na Słońcu. Po upływie 50 lat wielkość strat rosłaby wykładniczo ze względu na coraz szybszy postęp techniczny, aż do momentu ustabilizowania się.

Część naukowców kwestionuje model i jego przewidywania. „Szacowanie skutków gospodarczych współczesnych zdarzeń już byłoby wielkim wyzwaniem, a co dopiero mówić o tym, co będzie za przeszło 100 lat” – przekonuje Edward Oughton z Center for Risk Studies w University of Cambridge. Podobne wątpliwości nie powinny jednak powstrzymać nas przed przygotowaniami na tego typu zdarzenia, takimi jak wprowadzenie zabezpieczeń sieci elektrycznej i stworzenie systemów wczesnego ostrzegania.

Loeb i Lingram wspominają o poważniejszych działaniach, na przykład, budowie za 100 mld dolarów tarczy magnetycznej między Słońcem a Ziemią. Daniel Baker, dyrektor Laboratory for Atmospheric and Space Physics na University of Colorado w Boulder, nazywa pomysł absurdalnym, ponieważ cząstki ze Słońca docierają do Ziemi ze wszystkich kierunków.

Lepsze zrozumienie „pogody kosmicznej”, czynników wpływających na stan otoczenia Ziemi, z uwzględnieniem promieniowania i cząstek docierających ze Słońca, pozwoliłoby opracować najskuteczniejszą strategię na wypadek niebezpiecznych zdarzeń, wyjaśnia Stacey Worman, starsza analityczka firmy consultingowej Abt Associates. „Problem jest trudny, ale niezmiernie istotny – przyznaje Worman. – Musimy zająć się nim poważniej”. 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 02/2018 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
02/2018
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Luty
26
W 1919 r. utworzono Park Narodowy Wielkiego Kanionu.
Warto przeczytać
Chwila bez biologii… nie istnieje. W nas i wokół nas kipi życie. Dlaczego by wobec tego nie poznać go bliżej, najlepiej we własnym laboratorium? By nie sięgać daleko, można zacząć od siebie.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Jeremy Hsu | dodano: 2018-01-26
Zagłada ze Słońca?

 

Ludzkość próbuje wspólnie przeciwdziałać zagrożeniom o zasięgu globalnym, takim jak, na przykład, zmiany klimatu. Ale tylko nieliczne rządy tworzą jakiekolwiek plany na wypadek katastrofalnie silnych zjawisk na Słońcu związanych z gigantycznymi wyrzutami masy i energii powodującymi gwałtowne zakłócenia w polu magnetycznym Ziemi. Dwóch naukowców z Harvard University oszacowało niedawno, że potencjalne straty gospodarcze spowodowane przez zdarzenie tego typu będą rosły z czasem i za 150 lat mogą wynieść nawet 20 bln dolarów, czyli tyle, ile obecnie wynosi PKB Stanów Zjednoczonych.

Silne burze na Słońcu zdarzały się już w przeszłości. Jedna z nich z 1859 roku, w literaturze anglosaskiej znana jako Carrington Event, którą rozpoczął bardzo jasny rozbłysk i wyrzut silnego strumienia wysokoenergetycznych cząstek naładowanych, doprowadziła do najsilniejszej zarejestrowanej burzy magnetycznej na Ziemi. W atmosferze wystąpiły nadzwyczaj jasne zorze polarne i zanotowano przypadki porażenia elektrycznego u operatorów telegrafu. Skutki zjawiska o podobnej skali byłyby dziś o wiele poważniejsze, ponieważ żyjemy w świecie uzależnionym od sieci elektrycznej oraz komunikacji i nawigacji satelitarnej.

Aby ilościowo oszacować zagrożenia, astrofizycy Abraham Loeb i Manasvi Lingam z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics opracowali model matematyczny, z którego wynika, że wrażliwość społeczeństwa na zaburzenia na Słońcu będzie wzrastać wraz z postępem technicznym. (Opis modelu przedstawiono w artykule dostępnym na portalu arXiv.org). Dodatkowo w ciągu najbliższych 50 lat wielkość strat gospodarczych będzie przede wszystkim zależeć od rosnącego z czasem prawdopodobieństwa wystąpienia zaburzeń na Słońcu. Po upływie 50 lat wielkość strat rosłaby wykładniczo ze względu na coraz szybszy postęp techniczny, aż do momentu ustabilizowania się.

Część naukowców kwestionuje model i jego przewidywania. „Szacowanie skutków gospodarczych współczesnych zdarzeń już byłoby wielkim wyzwaniem, a co dopiero mówić o tym, co będzie za przeszło 100 lat” – przekonuje Edward Oughton z Center for Risk Studies w University of Cambridge. Podobne wątpliwości nie powinny jednak powstrzymać nas przed przygotowaniami na tego typu zdarzenia, takimi jak wprowadzenie zabezpieczeń sieci elektrycznej i stworzenie systemów wczesnego ostrzegania.

Loeb i Lingram wspominają o poważniejszych działaniach, na przykład, budowie za 100 mld dolarów tarczy magnetycznej między Słońcem a Ziemią. Daniel Baker, dyrektor Laboratory for Atmospheric and Space Physics na University of Colorado w Boulder, nazywa pomysł absurdalnym, ponieważ cząstki ze Słońca docierają do Ziemi ze wszystkich kierunków.

Lepsze zrozumienie „pogody kosmicznej”, czynników wpływających na stan otoczenia Ziemi, z uwzględnieniem promieniowania i cząstek docierających ze Słońca, pozwoliłoby opracować najskuteczniejszą strategię na wypadek niebezpiecznych zdarzeń, wyjaśnia Stacey Worman, starsza analityczka firmy consultingowej Abt Associates. „Problem jest trudny, ale niezmiernie istotny – przyznaje Worman. – Musimy zająć się nim poważniej”.